Uważaj. To nie kino.
Wczoraj się tutaj rozsypało.
Między tłuczeń dłonie wkładasz,
Szukając tego, kim nie jesteś.
Uważaj. To nie zabawa.
Mówisz, że ze słów, siebie wyławiasz?
Nawet, kiedy uśmiechnięte nie wiesz czy do ciebie.
Chociaż grosz, co rzucasz chowają w dziurawą czasu kieszeń.
Wszystko tu jeszcze właścicielem swoim pachnie,
Nawet kurz, co na obwolutach popękanych osiadł.
Tu nic przez dotknięcie cudzym się nie staje.
To antykwariat.

Odchodzimy , zabierajac z okruchami wspomnień resztki godności i szacunku dla siebie samego , zdziwieni , z uczuciem pustki i ze świadomością , że ból nie potrafi milczeć .
Rzucone słowo a złapane, pomostem się staje,
rozpiętym pomiędzy spojrzeniem a uśmiechem
przypadkowych przechodniów.
Wczoraj byłem świadkiem, po części uczestnikiem, rozmowy o książkach, bibliotekach. Padło też słowo antykwariat, dla mnie to miejsca niezwykłe, jedne mniej, drugie bardziej. Zrobiła się na nie moda. Piękna hostessa niewiedząca prawie nic o tym, co sprzedaje przechadza się między ludźmi niewiedzącymi, co kupują, byle stare, byle kosztowało. Snobizm, ten najgorszego rodzaju – Wiesz, jakie to na stoliku będzie robić wrażenie?. Wolę te pachnące stęchlizną, bez pretensjonalnych zachwytów, lecz przewodnikiem kochającym swoją pracę – Z tą książką wiąże się pewna historia…, Niech pan zobaczy, tu są notatki na marginesie…. Jest taki jeden, do którego właśnie po to chodzę, kiedy tylko mam okazję. Ostatnio okazja nie trafiała się, lecz dzięki przypadkowej, krótkiej rozmowie mogłem wspomnieniem do podziemi Centrum Kultury Żydowskiej w Krakowie powrócić, a z kontrastu między jednym, a drugim wyłonił się – Antykwariat.
Gdybym chciał mieć coś innego na mysli zapewne napisałbym tak :
Cisza! To nie zabawa!
Wczoraj się we mnie rozsypało.
Kalecząc dłonie w tłuczeń je wkładam,
Szukając tego, kim od dawna nie jestem.
Cisza! To nie teatr!
Co z tego, że słowami, sam siebie wyławiam,
Uśmiecham się, ladacznicy niepełnym rozdziawieniem
I grosz, co spada podnoszę w dziurawą kieszeń chowając?
Wszystko tu jeszcze mną pachnie
Nawet kurz, co na stronicach osiadł.
Tu nic przez dotknięcie cudzym się nie staje.
Cisza. To antykwariat.
Bardziej pasowałoby monodrama w tej wersji, ale nie o to przecież chodziło.
Każdy z własnymi myślami przychodzi , nie zawsze w zgodzie z samym sobą na to co sie wokół dzieje , jedni widza motyla inni przepoczwarzona gąsienicę , słowa w nastroju złym utopione różne przybierają znaczenia , czy to źle? czy to jest niedozwolone? czy jest tylko czerń i biel?
Dobre i złe. Nie ma czegoś troche dobrego, lub nie całkiem złego. Motyl nie przestaje byc motylem przez to, że był kiedyś gąsienicą. Czasami tylko jest tak, że chciałbym się w szarosciach schować i chciałbym żeby one dla mnie były, ułatwiłyby wiele spraw.
antykwariat – miejsce zaczarowane – tak! Też bywam, jeden jest blisko. Wchodzę na drabinkę i wychodzę po trzech godzinach, spóźniona na wszystko, życie przede wszystkim.
Myślę, że książkę nie boli bylejaka reakcja na nią. Książka zna swoją wartość.
Także ta tylko fragmentarycznie zapisana…
rozmowy o książkach…uwielbiam…o starych i nowych…takich od których nie można się oderwać i takich które wciągają, ale powolutku, powolutku i takich, które czytam bo szukam tego co znalazł ktoś kto mi polecił…
Nie wiem czy byłas kiedyś w sytuacji gdy chcesz powiedziec tak wiele, a nic nie możesz, wiesz , że nie powinnaś.
Nie będe się skarżyc, nie będę sie tłumaczyć.
Kilka dni temu dostałam od Ani prawo do wiadomości o operacji Tomka. To prawo to potwierdzenie , że ja istnieje. Nic ponad to. Istnieje. Mam uczucia.
W zasadzie chyba istotne jest to po co do Ciebie piszę ? dlaczego ośmielam sie pisać ?
Chcę zebyc wiedziała, że wazne dla mnie jest tylko to, że sa duże szanse, ze Tomek sie nie poddaje.
Wiesz, że jestem daleko.
Wiesz, że odchodzę daleko. Nie jestem dla nikogo problemem.
Dziękuje, że podzieliłas się z czytającymi bloga swoim optymizmem.
Dziękuję Magdo :)
Nie wiem czy byłas kiedys w sytuacji kiedy chcesz tak wiele powiedziec, a nie możesz nic, nie powinnaś.
Kilka dni temu dostałam od Ani prawo do wiadomości o operacji Tomka.
Chcę żebys wiedziała, że liczą sie tylko duże szanse, które daja mu lekarze i to , że sie nie poddaje.
Widzisz,że jest tu wiele osób , które czekaja na dobre wieści.
Tylko to sie liczy.
Dziekuję Magdo, że zechciałaś podzieliś sie swoim optymizmem
:)
Jolu, prawda? Tomek nie rozmawia ze mną o was już od dawna, nie rozumiem i nie wiem o co w tym chodzi. Dla mnie to on nie powinien w ogóle wracać. Za Ankę nie będę przepraszać, chociaz mi przykro…
Za trzy tygodnie mają Tomka przewieźć do Gdańska, Ania z tatą i reszta są u niego, więc wiem tylko tyle, co przez telefon, ja siedzę z kotami:(
Magda czy możesz odezwac się do mnie?