Jak duszno,
Oddech ucieka, nad miarę stalową obręczą ściśnięty,
Przestraszony, na moment, chowa się u Pani.
Spokojny jestem, wiem, że jeszcze wróci,
To tylko Tytanowi, który ze mną mieszka
Zebrało się na przyjacielskie gesty.
O, już świstem daje znać, że wraca,
Już lżej, już tak nie boli życie,
Chociaż przed nieuchronnością swoją,
Kazało, jeszcze chwilę temu, zgiąć kolana.
Słodki jest ten pierwszy łyk powietrza.
Smakuje pocałunkiem, który Panią tak przeraził
Połączył w bolących niepewnością skroniach.
Za chwilę zasnę, dając odetchnąć także sercu,
Co żebrze i błaga o odpoczynku jedną chwilę.
Zupełnie tak jak wtedy,
Kiedy od strachu rozkołysanym odchodziła Pani mostem.
Beztlenowce
maj 7, 2007 autor: smutas

i cisza się za Nią ścieliła
płatkami wiśni okryta
już tylko metaforą
byc mogła
zmęczonej wyobraźni poety…
podpatrzone, ulubione :
…odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia
potrzebne do szczęścia…
w braku tchu
szczęścia wypatruje
zabiegana codziennością
za nic ma blade policzki
zaniepokojonego uwielbienia…