Przyszło mi życie
Przez filtr przeszłości cedzić.
Zza krat dylematów wczorajszych
Wyglądam jutra, co dziś się ziścić miało.
Więzienne wczoraj jak czaj odurza
I zamroczony, pytaniami wciąż się dręczę:
Czy zmienił się ten świat tak bardzo?
Czy cele tylko nieco większe?
Białe i czarne, czarne, białe,
Może to wcale nie jest grzech,
Że od zawsze niczego więcej nie chcę.
Życie to dla mnie czas apokalipsy
Prócz niego nie wydarzy się nic więcej.

Przecież właśnie życie jest wielkim wydarzeniem , śmiertelną chorobą którą kochamy , radością którą sie sycimy , smutkiem co rozdziera nasze myśli , marzeniem tym spełnionym i nie ,łzą która oczyszcza , cóż chcieć więcej czy więcej zdołalibyśmy udźwignąć?
Jest jeszcze głód i nienasycenie,
Wojna o siebie, o swoje myślenie,
Czas na niedokończone w gorączce myśli,
Sen, co do końca nigdy się nie wyśni.
Uda kobiet sprzedających marzenia,
Dzień całkiem nowy, co nic nie zmienia,
Szare koperty listów nie przeczytanych,
Nocny płacz serc niechcący złamanych.
Nie ma ciężarów nie do noszenia,
Nie ma marzeń, nie do spełnienia
Nie ma nadziei, która wiecznie płonna,
Czy będzie Pszenna uwierzyć w to skłonna?
Smutasie -Pszenna uwierzy , jest do tego skłonna,
Niech Twa nadzieja nie będzie płonna :)
Wiara , w marzeń spełnienie to sprawi ,
A niechże moja naiwność Ciebie rozbawi:P (!) :))
Jest jeszcze oczekiwanie …
I nadzieja późnego czerwca…
Będzie dobrze, prawda?
Niech czas płynie wakacjami:-) Do zaś.
Musi być dobrze , innej opcji nie ma , tylko to czekanie ckliwe jakieś…
W sobotę wyszedłem ze szpitala, dajcie odetchnąć.