Krople na sznurach przysiadły,
Jak ptaki długim lotem zmęczone.
Przejrzystością oczekiwania wzruszają
Nim słońce pamięć o nich osuszy.
Być może wiatr oddechem niebacznym
Zwlecze z nitek kryształowe paciorki,
By lotem ku ziemi ostatnim
Wzniosły do nieba śpiew
Jak modlitwę o tęczę, o jutro.

prośbą o pogodę do
ciebie piszę
by myśli lekkie
kształt zachowały
w tęczy
w twoich oczach ukrytej
Pogoda to stan przejściowy
Między tym, co dziś, a co jutro.
Tylko ta myśl uskrzydlona w tobie
Co ferią barw nakarmiona
Za wszystkie dni słoneczne wystarcza.
Podaruj mi taką myśl jedną,
Rozkołysz wśród niepogody tęczą.