Nim się ich westchnienia w jedno splotły
Nim granice przekraczając ostatnią
Umarli i w zmartwychwstaniu się odnaleźli
Zanim dusze orgią bycia wypełniły wszechświat
A życia w uścisku wiecznym rozgorzały
Wszystko w nich krzyczało niemą prośbą
Wszystko łkało modlitwą o nieśmiertelność
Każdy dzień jak udręka, każda noc jak pustelnia
W zwyczajności beznadziejnego jutra się odnaleźli
Niespodziewanie wpadli na siebie w ciasnym przejściu
Myśląc, że spotyka ich nowe nieszczęście
Wierząc święcie, że świat nic nie daje tylko mami.
Właśnie tak się stali, tak poczęło się szczęście.
Poczęcie
luty 13, 2008 autor: smutas

ona mu uśmiech podawała
on jej zawczasu swoją rękę
gdy kładka wąska się stawała
a strachu było coraz więcej
dziś idą wspólnie ramię w ramię
z każdym zakrętem bardziej pewni
ona do niego a on do niej
spokojni sobą i niezmienni
:)