Pamiętam Cię utkaną nićmi babiego lata.
Taka delikatna, taka inna, taka biała…
Ale wcale nie niewinna, może nieśmiała?
Oplotłaś mnie sobą tak ciasno, mocno
I tak dobrze mi było bez oddechu, jakby w śmierci
W niepamięci, w nieistnieniu, w zapamiętaniu
Przesiąkłem splecionym miłośnie zapachem
By się niczyim stać z dnia na dzień, obcym, w sobie.
Rozglądam się dookoła. Wiesz, już poznaję cudze twarze,
Dłonie, myśli, drogi, a jakby żal, a może nadzieja,
Że gdzie indziej wciąż nieobudzony jestem?
Do diabła, ja wciąż obudzić się nie mogę!
Pogubiony, niespokojny, rozkojarzony, śpiący.
Za nitki ciągnę, a tam nowe, jak feniksowe pióra
Z popiołu, ze wspomnień, z wczoraj, z niczego.
Czasami myślę, że przez tę biel oślepnę
Znowu niczyim będę i Twoim zarazem.
Jak oddech, jak serce, jak koniec, początek.
Chyba wciąż pijany jeszcze jestem,
Skoro nie chcę, a jednak tęsknię.
Żeby tylko za Tobą, ale i za sobą, jakim już nie będę.
Babie lato
kwiecień 9, 2008 autor: smutas

Tęsknota … to mgła , błądzimy w niej wypatrując znaku, to wir, który nas wciąga tym silniej – im bardziej wyprzeć chcemy samych siebie.
Pijane dziecko we mgle Pszenno:)
Chciałabym by było pijane ze szczęścia kiedy z młly wyjdzie:)
ze wczoraj sypią się słowa
a są takie ładne
poupychane między wspomnienia
prężą się przenośnie
oswojone jak nigdy przedtem
Masz rację Kasiu, wszystko już było, zaczynam się powtarzać…
Jeśli się powtarzasz, to robisz to w sposób, którego nigdy dość…:)