Niespodziewanie chłód mnie opuścił.
Przedwczoraj z ostatnią, zimną, kroplą deszczu
Powitał przeszłość, bez ukłonu
I drzwi za sobą zamknął z trzaskiem.
Przedwczoraj z ostatnią, zimną, kroplą deszczu
Powitał przeszłość, bez ukłonu
I drzwi za sobą zamknął z trzaskiem.
Pozostawił mnie samego, nagle
Stojącego pośród słonecznego blasku
Zaskoczonego, bo okazało się, że nagi jestem
Z bezwstydnie zwieszonymi w smutku ramionami
Zęby, wciąż jeszcze mocno zaciśnięte,
Zimową bielą znaczą szczękę,
Lecz ciało ciepła już nabiera
Myśl, zazielenia się w jutro.
Niech jeszcze tylko do uszu dotrze
Śpiew z drzew przydrożnych
Trel nocny niech mnie ze snu ocuci
I pośród mroku poda talerz pełen życia.
Śpiew z drzew przydrożnych
Trel nocny niech mnie ze snu ocuci
I pośród mroku poda talerz pełen życia.

Stłumić w cichym westchnieniu dźwięk spadających łez , znależć siłę by przywołać uśmiech i beztroskę , poczuć znowu siłę opiekuńczego słowa , chcieć po prostu chcieć …. tylko dlaczego wbrew rozsądkowi, na policzkach pojawia się kolejna szklista ścieżka …
Skąd to szkło? Podobno “powiało optymizmem”, proszę się rozchmurzyć:)
Jakieś takie zawahanie przeczytałam w wiośnie…
Przecież nie jestem chmurą , może zmylily Cię chmury które zebraly się nade mną. Usmiecham się , tak w sobie do myśli ,przecież jest wiosna …. :/
nie spiesz się
pozbieraj słów granaty
porozrzucane na drodze
co krok wybuchają ciszą
nie słyszysz tego?
Chłodno dzisiaj , jak nie wiosną a do tego jeszcze ta cisza tęsknotą i niepokojem znaczona. Może trzeba zacisnąć w dłoniach myśl ciepłą i rzucić w stronę chmur:)niechby rozjaśnily szarość… wracaj …
Zawołam razem z Tobą Pszenno: Wracaj!
Znalazłam je dzisiaj na łące , w zapachu skoszonej trawy , czekaly , strząsnęłam z ich bieli koraliki łez, nanizałam na nitkę…niech się dzieje miesiąc pachnących traw …
Niech spełnią marzenia :)
http://img293.imageshack.us/img293/2231/stokrotkiee9.jpg
Ja dorzucę tego zapłakanego, ale już suszącego się w ciepłych promieniach…
http://img132.imageshack.us/my.php?image=rosasu0.jpg
W bezsenności nocy świt się budzi, z rozmysłem , lekko opieszale budzi kolejny dzień… co przyniesie?
Dobrego życzę , pomimo … :)
http://img364.imageshack.us/img364/4392/oknoul9.jpg
w drodze do pracy
podrzucę ci spokój
mniszki co rwą się ku niebu
parę chwil tych niespiesznych
a ty wyjdź naprzeciw
nie musisz mówić
bylebyś choćby cieniem
zaznaczył swą obecność
Ps. Chociażby kropką, co?
Kasiu, dłuży się ten czas oczekiwania, ale wierzę, że już niedlugo odezwie się :) dobrze, że jesteś, smutno mi tutaj było samej :(
Pszenno, na pewno się odezwie.Może dziś?
Ściskam serdecznie.:) Razem łatwiej znieść niepokój.
Popatrz Kasiu jaka niepojęta jest matematyka. Dzielony smutek na dwoje później, podzieli radość na troje:))…a może z zakamarków wyjdą inni cieszyć się z nami i bardzo dobrze, bo radości nikomu odmówic nie wolno :)
Hm…
Pszenna, Kasiu, nie jesteście same. Też tu zaglądam, tylko jakoś nie umiem nic napisać.
Didixi , to uśmiechnij się , to pamaga :) …. dobrze mówię smutasie , prawda :> (?)
Czy ktoś wie, co się dzieje ze Smutasem?
Kasiu, jedno co na pewno wiem, że zawsze kiedy smutas znika na jakiś czas, bardzo się niepokoję i ściskam z całych sił kciuki by wrócił jak najprędzej. Myślami cały czas jestem.
Przecież wróci do nas :) musi!
Pewnie…
Położę się spać, a rano znowu zaglądnę .
Dobranoc dniu ciszą kolasany, jutro nowy, pełen nadziei …
Dobranoc dla Was:)
Ja też o tym pomyślałam, że jutro, że nowe, że…
Dobranoc.
Hmmm. chyba za wcześnie wstałam, bo “nic”…
Do popołudnia zatem. Dziś ten poniedziałek, jakiś taki…
No, nie lubię go.
Nikt nie lubi poniedziałków, szczególnie jak jest deszczowy jak u mnie.
Problem wstawania u mnie ostatnio nie istnieje,od przeszło dwóch tygodni budzę się nad ranem, chyba już jestem zmęczona :/
Do popołudnia.
Cześć, dziewczyny…
Cześć Pszenno, cześć Didixi. To czekając może posłuchamy?
http://www.wrzuta.pl/audio/bCvfqcN7PE/
Okropna ta cisza…
Piękna muzyka, Kasiu… Lubie dźwięk gitary klasycznej, te piśnięcia palców, przesuwanych po strunach, delikatnych, wrażliwych, gotowych zabrzmieć, gdy tylko trzeba.
Cześć dziewczynki, powiem też cześć chłopaku, na wypadek jakby smutas wrócił:)
Posłucham po powrocie do domu, wierzę na słowo, że jest piękna.
Struny umiejętnie szarpane , czy głaskane smyczkiem wydają niesamowity dźwiek. Lubię to zawodzenie, ciekawa jestem dlaczego w chórku mnie umiescili a nie dali na strunach poszaleć :)
Mogłabym coś zaśpiewać, ale teraz pomyślałam, czy nie zawodziłabym żałosniej niż tkliwością szarpane struny…;)
Uśmiecham się:)
Cześć, dziewczyny… Zaczynam pamiętać ten wiersz…
Można być szczęsliwym….tak pomimo ?
Może jutro już nowy? Spokoju, dziewczyny :)
Chciałabym usłyszeć:Chwilkę mnie nie było, ale już jestem. Co nowego? A i przepraszam, nie zdążyłem Wam powiedzieć, że muszę być troszkę dalej…
MOże jutro…
Czytam was i nie wiem co powiedzieć, że mi “ciepło”? Uściskałbym was gdyby nie te cholerne zera i jedynki.
Napisałem kilka słów dla Hani, wkleję je i tu mając nadzieję, że nie weźmie mi tego za złe.
Nic innego, poza “dziękuję”, nie przychodzi mi do głowy.
Są rzeczy, na które nie ma się wpływu
Czas dłuży się wtedy bardziej niż bardziej
Chociaż gna przed siebie na złamanie karku
Liczy się wtedy tylko cierpliwość
I to, by być przy brzemiennej dobrem myśli,
Bo dobre myśli są jak anioły
Z zaplątanymi w skrzydła cudami.
Smutas nie potrafi napisać na razie niczego i jest tylko w gościach u siebie samego. Za kilka dni znowu zniknie, więc jeżeli ktoś chce na słowo to proszę przez “magiczne okienko”.
Ściskam was mocno Kasiu, Didixi, Pszenno
Ja chcę:) otwórz magiczne okienko.
Uffff… Jak to miło, że zajrzałes do siebie…
W okienku filiżanka mocnej, gorącej,gorzkiej kawy : -))) jak najbardziej,,,,, Pozdrawiam
: – )))) bo jesteś, Smutasku. To najważniejsze.
A słowa przyjdą niepoganiane…
Najważniejsze, że jesteś, slyszysz dżwięk wystukiwanych literek? tam wyraźnie slychać….będzie coraz lepiej :) No to po łyku ciepłych myśl … dla wsparcia, drugi… na lepszy nastroj, trzeci na siłę :)
Jestem, pamiętaj o tym:)
No to “żywot nieodgadniony” , smutasowi pomysł jakby skradziony :P , ale on mi pewnie wybaczy i srogim okiem nie popatrzy:)
Ćma …
Ćma do światła leci
Może szybę przeleci …. ?
…Nie , leży jakby bez ducha
Może kto ją podmucha?
Puch, puch –
przewaliła się na brzuch…
Fiu, fiu –
była tam, a już jest tu…
Psik, psik –
może to nerwowy tik?
Ladi da, ladi da,
co za życie ćma ta ma….
To była anonimowa didixi… Ta od ladi da…
To brzmi jak Dalila :)
Tylko , co Ćma z tego ma?
Leży teraz wydmuchana
I jakby lekko … obsmarkana? …
nóżką lewą wierzga
smutnym okiem łypie
może ktoś ją palcem
do lotu podyrwie?
W nózi drgawki ,
Kumulacja czkawki .
Ociera nos czule…
Zadek masuje…
… Oj ,siepie bidulą !
Może teraz utulą ?
Chytrze spogląda :>
Chętnego wygląda…
Przewraca gały..
Ot taki los jej cały…
Samotny i kosmaty
Spisany na straty!
Niby nieodgadniony
a w sumie wiadomy,
jak wstanie, to znów dostanie
z filca od tylca…
noc i cisza
okrutnie
Piąta rano, 6 stopni ciepła …
Złudzenia są jak sen , znikają rażone pierwszymi promieniami..zacisnęłam powieki :(
http://img207.imageshack.us/img207/5784/54766573ln3.jpg
schody nasłuchują kroków
pod oknami przebiega dzień
czeremcha w upale
białą sukienkę zrzuca
zawstydzoną swoją śmiałością
od wschodu pachnie deszczem
czekamy
Nienawidzę nie wiedzieć.
Panta rhei ….
Strasznie mi niedobrze z tą ciszą… :(
Może chociaż link jakiś do muzyki, kropka, znak zapytania, jeśli słów brak?
Wszystko lepsze od tej ciszy, która zaczyna przygniatać…
Kasiu uśmiechnij się, smutas teraz nabiera sił, pewnie niedługo się odezwie :) …. przynajmniej tak sądzę.
Sądzisz, że się odezwie czy sądzisz, że nabiera sił? Pszenno Ty coś wiesz:>
Nabiera sił i mam nadzieję, że wypoczęty po powrocie odezwie się.
:) To najważniejsze.Dziękuję.
opowiem drzewom
to co masz usłyszeć
koniom w grzywy zaplączę szept
niech każda z cisz ma inną barwę
na świątki niedziele
i wszystkie twoje nieobecności
usprawiedliwione
Nie potrafię sie pogodzić, że ta cisza już będzie tak trwać i trwać….Szkoda
:( może nie …
Będę tutaj czekać .
Ja też…
Tupnę nogą – echo zbudzę?
udało się: -)))
już nie wyglądam
już nie czekam
nagle słowem spływasz
i rośniesz nadzieją na więcej
w łódeczki dłoni wkładam
twe niepozbieranie
i pod poduszkę wsuwam
spokojnie noc oddycha
jesteś
Gdzie?
Uśmiech ciepły pozostawię , bo wierzę , że cicho…ale tutaj przemyka :)
Ja też myślę, że przemyka…
Przed wyjazdem przyszłam zostawić ślad:)
Trzymaj się Smutasku.:)
Już lato. Uśmiechy na każdą porę roku :)
http://pl.youtube.com/watch?v=nfp-DRAUN8E
Miałam nadzieję , że gdy wrócę…
Nadal ją mam:)
jutro rozpocznę nalot
spadnę gradem listów
to milczenie jest takie ciężkie od pytań
A może zwyczajnie ma dosyć tego miejsca i nas …. może po prostu nie ma nam już nic do powiedzenia, może nie chcę się już sobą dzielić .Póki co nie wymazuję “może” jeszcze jestem.
Pszenno, jeśli to jest przyczyną, to odetchnę.
Zaczynam zwyczajnie się bać.
Hmm, właśnie wracam spod Nieboskłonu. Chyba masz rację Pszenno. Tercybiades zaciera ślady- zamknięte komentarze , to chyba pierwszy krok do pożegnania…Szkoda:(
:( chciałabym móc Ci powiedzieć coś , co by Cię uspokoiło, ale nie znajduję słów, bo one do mnie nie przychodzą…. czekam .
Czasem po prostu ma się ochotę zniknąć…
Didixi,ale tak ze wszystkim , na zawsze?To diabelnie długo.
Nie wiem, każdy człowiek jest inny, każdy reaguje inaczej. Miałam kiedyś przyjaciół, których dziś w ogóle nie chcę już widzieć, bo co im powiem?
Gdy drogi się rozchodzą, to czasem na końcu, gdy znów się zejdą w nieskończoności, okazuje się, że… nie mają wspólnych punktów, przechodzą nad sobą, pod sobą, jak nitki autostrady, nie łącząc, nie dzieląc, ot istniejąc bez współistnienia.
Nagle nie mamy – a może nam się wydaje, że nie mamy – nic do powiedzenia tej drugiej nitce…. Miałam tak kiedyś. Jakby jedno życie się skończyło, a zaczęło inne, prawie bez wspólnych punktów z tym pierwszym….
Jeśli tak, to niech będzie:)
Niech trwa to życie obok, nawet bez tego całego blogopisania.
/tak niedaleko pada błogo- od blogo-/
Nic nie dzieje się bez powodu, poczekam , tak pomimo i w parze z “bez sensu”.
A ja zagram, czekając. Hej Smutasku, może spróbuj się uśmiechnąć…/poprosiła nieśmiało/:)
http://gdakacz.wrzuta.pl/audio/xbuq8wU1UO/
Złośliwe chochliki nie pozwalały nic napisać:) Uff, już jest dobrze. Dobrej nocy Smutasku:)
…
Jak się ma?
nie wiem
a nie możesz zapytać?
On nie chce pytań.
Skąd to możesz wiedzieć?
Gdyby chciał, to by postawił kropkę.
Oj, przecież wiesz, że kropka może wywołać lawinę.
Wiem, ale jego kropka będzie tylko znakiem bez zobowiązań. Przecież mu mówiliśmy.
Oj, tak tylko się mówi.
Myślisz, ze na nas patrzy?
Tak.
Pozdrów go ode mnie.
Pozdrawiamy go przecież codziennie.
Jak myślisz, jak się ma?
Myślę, że trudno mu.
Ale się uda?
Nie wiem. Bardzo bym chciała.
Wiem, ja też.
Gdyby tylko chciał , ale nie chce
Gdyby tylko mógł, ale nie chce móc
Gdyby tutaj był , ale nie chce tutaj być
Gdyby patrzył…. ale tego nie robi
Gdyby pamiętał, ale pewnie chce zapomnieć
Gdyby …. wolę zamilknąć i zacisnąc kciuki , aż do pobielenia palców, pomimo tego “gdyby”, On już wie dlaczego i po co.
Pszenno, czasem mam wrażenie jakbyśmy były jak te duchy na zamku, przemykające krużgankami…
Pozdrawiam:)
Jakoś jesienią wieje na krużgankach… Zimno.
Czyżby już z daleka nadciągały przymrozki? Zobacz Smutasku, już całkiem niedługo sypnie śniegiem…
Ale najpierw zawiruje kolorami jesień, no!
Didixi, a dziś to już czułam jak drętwieją z zimna mi dłonie…
Pozdrawiam Was ciepło:)
Cześć, Kasiu… Miło spotkać przyjaciela, nawet zmarzniętego…
Bardzo lubię zimę.
Czuwamy
Mam nadzieję, że nie nachalnie.
Wiosna staje w szranki z jesienią
na wiatr i kapelusze. Dziś takie słońce, powietrze przypomniało lato, tylko pachnie jesiennie – dymem z ognisk.
Wyszło słońce, krótka przerwa. Ogłaszam kilkudniową wiosnę. Każdy lubi wiosnę. Nawet niebo się rozchmurzyło, tylko chłód jakby trzymał, ściskał ramiona… Brrr, jednak jesień…
:)
bukiety jesiennych liści, jeny jakie drzewa są piękne : -) Jeszcze trochę i będziemy grzac się przy kominku ,,,,,,
No i ten ogień buzujący, te zapatrzenia…
Kurcze, Smutasku, jesteś?
Jakie piękne mgły…Muszę je uwiecznić nadrannie.
Mam wrażenie, że zaklinamy rzeczywistość.
Nie ma rzeczywistości, jest tylko parę porzuconych słów.
Oszukujemy czas czy siebie?
Jeśli nadzieję nazwiemy oszustwem, to oszukujemy siebie.
Ja myślę, że to nie oszukiwanie…
To mówienie ” wiesz gdzie jestem, jesli tylko zechcesz porozmawiamy”.
Droga , a przy tej drodze kamień…dobrze przysiąść na tym kamieniu… dobrze posłuchać…
Czego posluchać, ciszy? ona krzyczy rozdzierajacym żalem, boleśnie i glośno, tego sluchac?
No to posłuchajmy, żeby cisza głucho nie dźwięczała:
http://mp3-store.pl/listen/YkRtWU5sRmVuQg==/Piotr_Woniak_-_Byle_do_wiosny?PHPSESSID=607d47f6b61a83f175395d73d345b32a
Jest bazylio coś dobrego w tym co piszesz. Takie uspokojenie. Tego mi było trzeba. Przysiądę na kamieniu, poczekam. Jak nikt nie przyjdzie, to przyjdę raz jeszcze, i jeszcze… W sumie, nie mam sie gdzie spieszyć…
Hej czujecie wiosnę tej jesieni ?
…myśl zazielenia się w jutro …
:)
Spróbuję pogodzić się z nieobecnością…
Już na spokojnie:)
Ostatni wpis 5 maja, kawał czasu. Przez te kilka miesięcy człowieka może trafić szlag, może zrobić pierwsze siusiu na nocnik, chajtnąć się, albo wręcz przeciwnie. Może przejść przez piekło, a potem brodzić dupskiem wyżej chmur i mrugać zwieraczami do gwiazd. Jednym zdaniem – Może stać się wszystko.
Może też chcieć zstąpić z tych chmur na ziemię (szczęście w nadmiarze powszednieje) i łyknąć nieco strachu.
Czym byłoby życie bez strachu? No w mordę byłoby nie do przyjęcia!
Jak boi się człek o swoje zdrowie, ten tylko się dowie, kto je utracił i na powrót odzyskał (parafrazując poetę). Lecz jak boi się człowiek, któremu się zdaje, że go choroba znowu łapie za jaje? Odpowiem – Tak się boi, że nie powie o tym nikomu, ofiara sakramencka!
Kiedy go ból nagle z nóg ścina,
Pewien jest, że to jego ostatnia godzina.
Trzyma się, więc tego bólu jak ostatniej życia deski
Bez względu na to, czy jest z bólu zielony, czy niebieski.
Wszystko ma jednak swoje granice! Ofiara Sakramencka musi iść do łapiducha, chociażby po to żeby ten go miłosiernie uśpił, bo dłużej już takiego stanu nie da rady znieść. Wystarczy jednak zastrzyk i robi się jakby jaśniej. Pozwoli się położyć pod różne diabelskie ustrojstwa, które go przejrzą na wylot i całą prawdę jak cyganka powiedzą.
Zanim to jednak nastąpi odwiedzi go jeszcze rodzina z pieśnią krzepiącą na ustach „Zmartwychwstał Pan” (a nuż widelec, przed ostatnim tchnieniem się nawróci). On (Ofiara Sakramencka) się wzruszy do głębi, rozmiękłym głosem powie „Nic to Baśka. Nic to”, na co przy łożu boleści zjawi się szafarz życia i śmierci z miną nieodgadnioną, by wyrok oznajmić. Popatrzy na cierpiącego, potem w papiery, znów na cierpiącego, znów w papiery. Jakby miał tak jeszcze raz zrobić, to chybaby cierpiący mimo cierpienia w cholerę go posłał.
- No nic panu nie jest – mówi
- Ale boli przecież tak, że och – protestuje ofiara z mar już prawie.
- Ale boleć nie powinno, „że och” tym bardziej, bo nie ma co.
- Znaczy się, co?
- No nico właśnie i po amputacji ręki, ręka może boleć…
- Jak to?
- No tak to.
- Znaczy się?…
- Znaczy się idź pan już sobie, bo ja mam od diabła poważnej roboty.
Uzbrojona w nowe doświadczenie Ofiara Sakramencka zacznie się zastanawiać, co los chciał mu przez tę imaginację powiedzieć, jaki morał tę opowiastkę powinien zwieńczyć?
Gdyby nie była strachem podszyta, to wiedziałaby ona ofiara, że nie da się z życia niczego wykreślić, udawać kogoś, kim się nie jest i odwracać wzrok od znajomych twarzy, dlatego, że noszą one w sobie pamięć przeszłych wydarzeń.
Tu Ofiara Sakramencka znów się przestraszy, bo za cholerę nie wie, co powiedzieć i czy jeszcze ma, do kogo?
Nie mam w zasadzie nic więcej na swoje usprawiedliwienie.
Może tylko tyle, że mnie tu nie było, ani w zasadzie nigdzie do przed, przed wczoraj.
: -))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Mogłabym te nawiaski stawiać w nieskończoność!
Witaj z powrotem:)
Ps. Moim skromnym zdaniem komentarz Twoje usprawiedliwienie powinno pojawić się jako notka:D
Kurcze, ależ się cieszę…
: -))))))))))))))))))))))))))))))))))…………….
Niech stanie wedle słowa twego
“się”, matko, “się stanie”.
:D cudnie stoi
Witaj wśród przyjaciół, Smutasie… Ale sobie nabiłeś komentarzy pod tym postem! Wolę jak piszesz częściej ;) Ale dobrze, że jesteś!